|
Blog > Komentarze do wpisu
Podstawowa Szkoła Upupiająca
Obywatel siedmioletni. Czyta, pisze, liczy. Chodzi do szkoły, do klasy pierwszej. Głodny wiedzy na maksa, chce poznać cały świat i to najlepiej dziś. Chce liczyć do miliona, znać historię ziemi i umieć wybrać, czy czytamy teraz "Chatkę Puchatka", "Zakochanego zucha", "Dzieci z Bullerbyn" czy "Dziennik Psotnego Chłopca".
Na lekcję do szkoły przygotowujemy "Ala ma kota i lalę. Ala lubi lalę."
Obywatel przynosi zadanie domowe z matematyki. Obliczamy, obliczamy, w pewnej chwili dziecko drętwieje. - Mamusiu, tu jest dziewiątka. Nie możemy tego zrobić. - Ale przecież znasz tą cyfrę? - Ja znam, ale w klasie nie mieliśmy i nie wolno.
Zadanie z polskiego - wypisać możliwie dużo wyrazów z literą Z i innymi poznanymi. Zakaz stosowania dwuznaków, bo nie poznali. Wypocilim ze 20. Kolega przyniósł przeszło 60, dostał "smutną buźkę", bo wszędzie występowało sz, cz, rz.
Dzieci tworzą drzewo genealogiczne swoje rodziny. Młody dostaje wielki znak zapytania w jednym miejscu, bo nie wpisał imienia drugiego z dziadków. Pani nie zrozumiała, że drugi dziadek w naszej komórce rodzinnej nie występuje w ogóle.
Pierwszy dziadek został zaś zapisany z błędem ortograficznym. Pani zaakceptowała i nie poprawiła, bo u otwarte znają, ó zamkniętego nie i dziecko nie może wiedzieć, że coś takie w ogóle jest w alfabecie, zanim nie poznają na lekcji.
Szukam taniego miotacza płomieni albo też paralizatora, bo mnie trafia *&%#$^&#!!! nie powiem co, na takie ukretynianie dzieciaków. Skutkiem tego dziewczynka w III klasie SP mówi matce, że ona się uczyć nie chce, bo nie można być kujonem.
O tempora, o mores. Dziesięć lat temu mieliśmy drugi najwyższy poziom kształcenia. Teraz równią pochyłą jedziemy w dół, a dzieci ciekawe świata tłucze się po głowie młotkiem, coby nie podnosiły poziomu i nie wystawały ponad średnią. Jak ktoś chce zostać nauczycielem, to może sobie nabyć do domu grę "Walnij kreta" i trenować pozbywanie się co ambitniejszych jednostek. Howgh. środa, 29 lutego 2012, veni23
TrackBack
Komentarze
2012/02/29 18:49:54
taa, BO PANI MA ICH CZYDZIŚCI W KLASIE, a w tych warunkach TO SIĘ NIE DA.
2012/02/29 19:12:44
od geby sobie odejmuje co miesiac, kosztuje mnie to tez sporo logistycznego zachodu, ale puscilismy mloda do szkoly spolecznej. Trafilismy na swietna nauczycielke ktora prowadzila ich od zerowki do 3 klasy i ten etap nauczania poczatkowego wspominam raczej dobrze. W dodatku klasa sie przypadkiem tak dobrala lub to zasluga nauczycielki ze mniej wiecej cala klasa jest na dosc wysokim poziomie. Ale mam swiadomosc ze to margines, ze gdzie indziej juz nie jest tak rozowo... Ja pamietam swoja edukacje 1-3 i wszechobecna nude na lekcjach. Pani rownala do najslabszego, tak jest zreszta do dzis. A zawod nauczyciela tylko ci traktuja powaznie ktorzy maja powolanie a nie ci co wybrali z braku laku.
Gość: froda4, 89-79-54-167.dynamic.chello.pl
2012/02/29 19:16:53
jak "uczyłam w szkole" biologii - temat rozmnażanie człowieka, to mi Pani DEREKTOR ;) powiedziała, że mam się hamowac z antykoncepcją " bo to szkoła KATolicka przecież"
To ja się pytam : po co taki temat? niech dzieciaki myślą, że młode to się w kapuście znajduje... przynajmniej się później nie dziwią dlaczego bigos jest z mięsem ;) 2012/02/29 19:36:40
Rany, co za paranoja. Nie wiem jak przeżyję,jak moja Córa pójdzie do tej placówki wątpliwej oświaty.
2012/02/29 21:12:22
No to macie na sumieniu moje zdrowie psychiczne. Przedszkolak lat sześć za chwilę. W tym roku mamy wybór wielki - pierwsza klasa, zerówka w szkole, pozostanie w przedszkolu jeszcze przez rok. Właśnie siwieje mi włos po włosie od rozważań. I od lęków o to, o czym właśnie piszecie.
Przedszkolak czyta sprawnie, pisze coraz bardziej ortograficznie nawet. Z dwuznakami, ą, ę, ż i ź włącznie. Liczy jak mały kalkulator. Dodaje, odejmuje. Książki czytamy przeróżne, ale na pewno nie alę-co-ma-kota. "Ferdynand Wspaniały", albo "Kubuś Puchatek" może być na przykład. Się tego wszystkiego nauczył mimochodem gdzieś, bo my specjalnie go nie popędzamy w rozwoju. Ciekawość świata go popędza. To czego ja mam się spodziewać po szkole w jego przypadku? Że go ogłupią? Ratunku! 2012/02/29 22:18:52
Walentyna - tego niestety nie można wykluczyć. Ty masz jeszcze przynajmniej wybór, ja będę musiała juz puścić syna jako 6 latka do I klasy:( Gdybym to ja dziś miała decydować - poczekałabym z tą pierwszą klasą. Jeśli lubi przedszkole to ja bym zostawiła w przedszkolu, albo zerówka szkolna.
2012/02/29 22:56:44
Rewelacja! Gdyby to nie było takie przerażające, to nawet można by się było pośmiać...
2012/02/29 23:00:49
No ja pierwszą klasę w wieku 6 lat wykluczam. Najchętniej zostawiłabym w przedszkolu, bo lubi. Do zerówki szkolnej może mnie "przekonać" jedynie fakt, że bytność tam zagwarantuje nam miejsce w pierwszej klasie w tej-wybranej szkole. Bo do naszej rejonówki to Boże broń!
2012/02/29 23:30:52
Walentyna - u mnie było podobnie, córka zaczęła od zerówki, bo taki w tej szkole też zwyczaj no i rzeczywiście gwarancja miejsca. Początkowo miałam mieszane uczucia, ale w sumie było bardzo miło i sympatycznie, córka się szybko zaaklimatyzowała. Fajnie że masz wybór.
2012/03/01 15:30:06
De_factory - robiłam przegląd społecznych, dwie są takie nawet przyzwoite, ale jednak mamy po drodze wiele sprzężonych utrudnień, na czele z zapleczem logistyczno - finansowym ;)
A w sprawie juniora, może pisemko do MENu? Albo ze dwadzieścia pisemek? Koleżanki namówić... to im się zrobią nagle konsultacje społeczne i coś będą musieli pomyśleć :) Froda - :D bigos z mięsem :D Parsknęłam herbatą na klawiaturę :D WIewi00ra - przeżyjesz tak jak ja. Nafaszerowana kalmsem, żeby nikogo nie zabić ;) Walentyna - zrobisz, jak uważasz, ale nasze drugie zostaje w przedszkolu, aż nas siłą nie wyrzucą. Nauczeni doświadczeniem na pierwszym, nie damy się drugi raz nabić w butelkę ;) Tym bardziej, że przesunęli dedlajn i możemy w dalszym ciągu decydować, kiedy do szkoły. Tak jak pisze De_factory. Zona.oburzona - pośmiej się, pośmiej, innej opcji nie ma,żeby nie zwariować przy obecnej rzeczywistości. 2012/03/04 14:46:55
grabie opadają. tyle powiem. muszę zacząć cofać w rozwoju córę, żeby nie była za bardzo do przodu...
2012/03/08 06:30:56
Uczę wprawdzie w gimnazjum i takie praktyki pod tytułem "jak wiesz więcej to siedź cicho" są mi obce. Wręcz przeciwnie, na tym etapie promuje się większą wiedzę. Jednak wkrótce... no dobra, za cztery lata, ale zawsze, mój syn pójdzie do szkoły. I jeśli coś takiego będzie miało miejsce to zrobię taką awanturę, że mury się zatrzęsą.
Jednak szkoła pełna jest absurdów (a coś o tym wiem), więc w sumie to się nie dziwię. 2012/03/08 09:28:21
Blogging skylark - problem polega na tym, że jak dzieciakowi w klasach I-III obrzydzi się chęć do nauki w ogóle, to w gimnazjum można promować wiedzę, ale dziecko startujące z takiego pułapu nie osiągnie połowy tego, co by mogło, gdyby o nie zadbano na etapie początkowym. Szczególnie dotyczy to dzieci zdolnych, które traktowane w ten sposób, nienauczone się uczyć i uciszane bez przerwy, osiągają w życiu wynik gorszy od takiego, do którego aspirują. I to jest potem tragedią, bo koleś np. zamiast być chirurgiem jeździ karetką. I już tym chirurgiem nie zostanie, chociaż jest tak świetny w temacie, że nieraz lekarze go proszą o nieoficjalną konsultację. Rozumisz.
|
Tam występują akcje typu: "dzieci zadają za dużo pytań", "na plastyce trzeba rysować szybko, a nie ładnie, bo Pani lubi szybko" oraz wszędobylskie "bo tak".
Zero dyskusji z dziećmi, zero dyskusji z rodzicami.
Ostatnio dostałam maila od nauczyciela o treści (cytuję w całości):
przeszkadza na lekcji przyrody
nawet na kropkę było szkoda czasu :/